Proszę założyć odświętny strój, przygotować ulubione napoje (najpierw schłodzić, później przelać do najlepszego kryształu), wskazane jest również rozwinięcie czerwonego dywanu. Dziś możecie bowiem odtworzyć galę otarcia 16. American Film Festival – na NH VOD debiutuje FATHER MOTHER SISTER BROTHER Jima Jarmuscha – film, którym uroczyście rozpoczęliśmy ostatnią edycję wydarzenia. A to dopiero początek: możecie jeszcze w aktywny sposób powspominać sekcję Highlights: Desperat Gusa Van Santa, jeden z przebojów 16. AFF-u, również zadomowił się na NH VOD.
Precyzyjnie skomponowany tryptyk filmowy: trzy historie podejmujące temat relacji między dojrzałymi dziećmi, a ich rodzicami, od których się oddaliły, a także między rodzeństwem. Każdy z trzech rozdziałów rozgrywa się współcześnie, w innym kraju: FATHER – w północno-wschodnich Stanach Zjednoczonych, MOTHER – w Dublinie, a SISTER BROTHER – w Paryżu. Film Jarmuscha stanowi zbiór subtelnych, spokojnych, pozbawionych osądu portretów ludzkich charakterów. To komedia, w której przeplatają się nuty melancholii.
Sam reżyser tak mówi o swoim najnowszym filmie: FATHER MOTHER SISTER BROTHER to w pewnym sensie zaprzeczenie kina akcji. Jego wyciszony styl został świadomie ukształtowany po to, by pozwolić widzowi dostrzec drobne szczegóły – niczym starannie ułożone trzy kompozycje kwiatowe. Współpraca z wybitnymi operatorami Frederickiem Elmesem i Yorickiem Le Saux, znakomitym montażystą Affonso Gonçalvesem oraz innymi stałymi współpracownikami pozwoliła nam wynieść to, co początkowo istniało jedynie jako słowa na kartce papieru do rangi czystego kina.
Na ekranie zobaczymy wspaniałe gwiazdy – m.in.: Toma Waitsa, Adama Drivera, Mayim Bialik, Charlotte Rampling, Cate Blanchett i Vicky Krieps.
Do rodzinnego stołu zapraszamy razem z Gutek Film.

Są dwa rodzaje filmów Gusa Van Santa (Restless, 3. AFF): te autorskie (Słoń, Gerry) i te, powiedzmy, „hollywoodzkie” (Buntownik z wyboru, Szukając siebie). Desperat to przykład tego drugiego rodzaju, tym razem – nietypowo dla reżysera – utrzymany w konwencji thrillera. Jak w Obywatelu Milku czy Bez obaw, daleko nie zajdzie (9. edycja AFF) opowiadana historia wydarzyła się naprawdę. W 1977 roku niejaki Tony Kiritsis (Bill Skarsgård) wszedł do biura urzędnika bankowego Richarda Halla (Dacre Montgomery), przywiązał mu do szyi drut z obrzynem na drugim końcu (tytułowy dead man's wire) i zażądał zadośćuczynienia za oszustwo, którego – jak twierdził – padł ofiarą. Van Sant cofa się do przeszłości, aby w oprawie czarnej muzyki z epoki naświetlić problem kapitalistycznej samowolki na rynku nieruchomości (dziś nawet bardziej aktualny). Przy okazji reżyser puszcza oko do kinofilów, nawiązując do legendarnego Pieskiego popołudnia Sidneya Lumeta – filmy łączy podobny, w obu przypadkach zaczerpnięty z życia fabularny punkt wyjścia oraz typ bohatera: napastnika-desperata, który za pośrednictwem mediów zyskuje przychylność opinii publicznej. Mamy nawet Ala Pacino w obsadzie – tym razem jednak po drugiej stronie kapitalistycznej barykady. Czyżby symbol upadku ideałów lat 70.?
