Thelma i Louise, reż. Ridley Scott
Wczoraj

Przejmują kierownicę. Pierwsze tytuły sekcji Kobiety w drodze

Kierunek: wszystkie stany kina. Ruszamy z 17. TAURON American Film Festival

Amerykańskie kino drogi przez dekady sadzało kobiety na fotelu pasażerki. Sekcja Kobiety w drodze na 17. TAURON American Film Festival zbiera filmy, w których kluczyki trafiają w inne ręce. Dziś stawiamy na naszej wspólnej trasie trzy pierwsze drogowskazy. Dzieli je 37 lat, łączy kierunek – wszystkie trzy bohaterki jadą na zachód. A jeśli wy planujecie kurs na Wrocław, to przypominamy: już pojutrze, w środę 9 września, do sprzedaży trafiają karnety i akredytacje.

Motywem tej edycji jest droga, bo road trip to kwintesencja amerykańskiego doświadczenia: odwiedzić USA i nie przejechać ich samochodem to nic nie zobaczyć. W kinie w tę drogę wyrusza każdy – kochankowie uciekający przed prawem, rodziny z dziećmi, pary w konflikcie i przyjaciółki. W sekcji Kobiety w drodze pytamy o jedno: kto trzyma kierownicę.

Odpowiedź zmienia się razem z kinem. Zaczynamy w 1969 roku, kiedy Amerykę zaczęli opowiadać z perspektywy kobiety za kółkiem reżyserzy pokroju Coppoli i Scotta – jadącej samotnie albo ze „zmienniczką” na fotelu obok. Dalej sekcja jedzie chronologicznie, w stronę filmów, w których o kobietach w drodze opowiadają już same zainteresowane. 

Partnerem sekcji jest Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny, a opiekunką sekcji została Kaja Klimek.

Trzy pierwsze przystanki

Ludzie z deszczu, reż. Francis Ford Coppola, USA 1969, 101'

Natalie wychodzi rano po gazetę i już nie wraca (we love women in male-dominated fields). Zostawia mężowi wiadomość, wsiada w rodzinne kombi i rusza na zachód bez trasy, bez planu, za to z ciążą, o której nie powiedziała jeszcze nikomu. Po drodze zabiera autostopowicza, byłego futbolistę uniwersyteckiego po urazie mózgu (James Caan), i zaczyna się nim opiekować, choć ucieka właśnie przed opiekowaniem się kimkolwiek.

Ludzie z deszczu, reż. Francis Ford Coppola

Coppola realizując Ludzi z deszczu nie miał jeszcze trzydziestki i był na trzy lata przed przełomowym Ojcem chrzestnym. Skrzyknął dziesięcioosobową ekipę, ruszył w pięciomiesięczną trasę przez osiemnaście stanów i kręcił po drodze, kłócąc się z wytwórnią przez telefon. Powstał film, który uchodzi dziś za jeden z pierwszych feministycznych obrazów w kinie amerykańskim i jednocześnie za najrzadziej wznawiany tytuł w dorobku reżysera. 

Thelma i Louise, reż. Ridley Scott, USA, Wielka Brytania, Francja 1991, 129'

Thelma (Geena Davis) jest żoną sprzedawcy dywanów, który traktuje ją jak duże dziecko pozbawione własnego zdania. Louise (Susan Sarandon) pracuje jako kelnerka i od lat czeka, aż jej chłopak zdecyduje się na cokolwiek. Wyjeżdżają na weekend do wynajętego domku w górach, po drodze wstępują na drinka do przydrożnego baru. Jak możecie się domyślać, po tym przystanku nie ma już do czego wracać.

Thelma i Louise, reż. Ridley Scott

Callie Khouri pisała ten scenariusz nocami w wynajętym biurze przy Vine, w przerwach od pracy przy teledyskach. Był jej pierwszym i od razu przyniósł Oscara, a filmowi lato awantur: „Time" wypuścił Geenę Davis na okładkę z pytaniem, czemu dwie kobiety w kabriolecie tak działają Ameryce na nerwy. Dziś, 35 lat później, warto sprawdzić na dużym ekranie, co dokładnie tak wtedy uwierało. 

Mała Miss, reż. Jonathan Dayton, Valerie Faris, USA 2006, 102'

Siedmioletnia Olive dostaje się do finału konkursu piękności w Kalifornii, więc Hooverowie pakują się do żółtego volkswagena, którego trzeba rozpychać, żeby ruszył, i pokonują osiemset mil z Albuquerque w pełnym składzie: ojciec z autorskim programem o wygrywaniu, wyprzedzającym dzisiejszy coaching o dwie dekady (Greg Kinnear), milczący Dwayne (Paul Dano w odsłonie emo), dziadek (Alan Arkin) z repertuarem porad, za który aktor dostał Oscara, i wujek Frank, czyli Steve Carell rok po 40-letnim prawiczku, obsadzony dokładnie wbrew temu, czego się wtedy po nim spodziewano.

Mała Miss, reż. Jonathan Dayton, Valerie Faris

Kurs wyznacza Olive, a samochód w ruchu utrzymuje Toni Collette: matka na granicy wytrzymałości, zagrana tak precyzyjnie, że dwanaście lat później Ari Aster obsadził ją w Dziedzictwie. Hereditary w zasadzie w tej samej roli, tylko odkręconej do oporu. Tutaj obywa się bez demonów, bo w zupełności wystarcza rodzina.


17. TAURON American Film Festival odbędzie się 17–22 listopada 2026 w Kinie Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Edycja online w serwisie Nowe Horyzonty VOD potrwa od 17 listopada do 6 grudnia. Sprzedaż karnetów i akredytacji startuje 9 września o godz. 12:00.


pozostańmy w kontakcie