
Zostając przy naszej drogowej nomenklaturze: Highlights to nasza festiwalowa autostrada międzystanowa – najszersza trasa, którą ciężko (a nawet nie wypada) pominąć. W tej sekcji 17. TAURON American Film Festival światło pada na najważniejsze i najgłośniejsze filmy sprowadzone do Wrocławia prosto ze światowych festiwali.
Gdyby ułożyć filmy z Highlights według gatunków, każdy trafiłby na inną półkę – od musicalu po biopic, a w tym roku po raz pierwszy w historii sekcji także animacje. W Highlights półka jest jedna i liczy się na niej tylko to, czy film jest naprawdę dobry. Filmy z tej sekcji pokażemy w największych salach Kina Nowe Horyzonty.
Harry (John Turturro), tytułowy nowojorski kieszonkowiec, nie ma łatwego życia: jego zawód powoli odchodzi w przeszłość, coraz trudniej o wartościowe łupy, a koszty opieki nad sparaliżowaną żoną nie maleją. Na domiar złego właśnie pechowo trafił z ofiarą: okradziony młody mężczyzna wcale nie jest przypadkowym przechodniem i zrobi wszystko, żeby odzyskać swoją własność. Dla Harry'ego zaczyna się wyścig z czasem, a stawką nie są już pieniądze, lecz życie. Jedyny kieszonkowiec w Nowym Jorku przekracza jednak ramy klasycznego kina gangsterskiego, czerpiąc inspiracje z produkcji lat 70. i nurtu blaxploitation. Film Noaha Segana jest przy tym listem miłosnym do amerykańskiej metropolii, której klimat wydobywają nastrojowe zdjęcia Sama Levy'ego i muzyka Gary'ego Lionellego, a całości dopełnia świetna obsada dojrzałych aktorów na czele ze Steve'em Buscemim. To wszystko składa się na niepozbawioną gorzkich tonów opowieść o zmieniającym się świecie, schodzeniu ze sceny, miłości, honorze i wierności zasadom. W tej niecodziennej historii walki Dawida z Goliatem reżyser przekonuje, że człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.
Agnieszka Pilacińska

Jedyny kieszonkowiec w Nowym Jorku, reż. Noah Segan
A gdyby tak spróbować inaczej, odwrotnie, pod prąd? – musiała zapytać debiutująca Leah Nelson przed przystąpieniem do prac nad Tangles. Animowana ekranizacja autobiograficznego komiksu Sarah Leavitt pozwala jej bowiem zamiast o poważnej chorobie opowiedzieć o doświadczeniu poważnej choroby. Różnica niby niewielka, a fundamentalna, bo Nelson daje nam w ten sposób wgląd w emocje, do których nie przyzwyczaiły nas filmy o podobnym ciężarze gatunkowym. Na ekran te uczucia wnosi głównie Sarah (Julia Louis-Dreyfus) – młoda ilustratorka, która podczas rodzinnej wizyty zauważa u swojej matki niepokojące symptomy Alzheimera. Późniejsza diagnoza wywraca jej świat do góry nogami i to właśnie tej wywrotce decyduje się przyglądać reżyserka. Walka z chorobą wisi nad Sarah jak wielka burzowa chmura, ciążąc nad jej deadline'ami, relacją z rodzinnym domem czy każdą – nagle coraz trudniejszą – rozmową z matką przez telefon. Staje się też wyzwaniem dla pączkującego związku i kariery marzeń. Pełna czułości perspektywa Nelson uderza przede wszystkim autentyzmem: reżyserka nie boi się pokazywać momentów przewrotnego humoru ani wstydliwej frustracji – nieracjonalnej, więc i prawdziwie ludzkiej.
Maciej Satora

Tangles, reż. Leah Nelson
Doczekaliśmy się: studio Laika pracowało nad tą animacją 16 lat. Kroniki lasu. Wildwood, które już teraz ogłaszane są arcydziełem i zarazem pretendentem do wszelkich możliwych nagród, miały właśnie swoją premierę na London Film Festival. Film jest ekranizacją bestsellerowej książki o tym samym tytule (autorstwa Colina Meloya i Carson Ellis) i opowiada o losach dorastającej Prue (znakomita Peyton Elizabeth Lee), przed którą prawdziwie herkulesowe zadanie: uratować małego braciszka z rąk złowieszczej byłej guwernantki Alexandry (Carey Mulligan). Bohaterka odkryje przy okazji rozległe krainy, zapozna się z przeróżnymi skonfliktowanymi frakcjami ich mieszkańców, dowie się czegoś o sobie, a w końcu na własnej skórze przekona się, co dokładnie oznacza dorastanie. Nie będzie jednak w tym sama – pomoże jej nieporadny Curtis (Jacob Tremblay), którego nie sposób nie pokochać. Fachowcy z Laiki jak zwykle wiedzą, co robią: choć materiału mają tyle, że spokojnie mógłby wyjść z tego serial, ich storytelling jest konsekwentny i spójny, a akcja cały czas trzyma w napięciu. To jedna z tych animacji, w których nie ma ani jednej zbędnej sceny. Prawdziwe filmowe wydarzenie!
Jan Tracz
Za polską dystrybucję filmu odpowiada Monolith Films.

Kroniki lasu. Wildwood, reż. Travis Knight
Pewnego dnia do drzwi Petera (Jordan Firstman), dzielącego czas między zawód klubowego promotora i drobną dilerkę dla lokalnej queerowej społeczności, puka pewna kobieta. Za rękę trzyma chłopca, który okazuje się jego synem, poczętym pewnej przećpanej nocy w jakimś darkroomie dziesięć lat wcześniej. Teraz to Peter, ciągle mocno wciągnięty w serię niekończących się imprez, będzie musiał się nim zaopiekować. Po premierze Club Kid w sekcji Un Certain Regard tegorocznego festiwalu w Cannes do filmu nie bez powodu przylgnęła łatka gejowskiej wersji Super taty Dennisa Dugana – choć trzeba przyznać, że pełnometrażowemu debiutowi Firstmana wrażliwością w portretowaniu dorosło-dziecięcej relacji bliżej raczej do C'mon C'mon Mike'a Millsa, tyle że wzbogaconego o perspektywę zagubionego życiowo millenialsa. Club Kid – którym może być tu zarówno dziesięcioletni Arlo (Reggie Absolom), jak i zapętlony w imprezowaniu Peter – to film o tym, że dorosłość to sztuka brania rzeczy na klatę, a parkiet życia bywa śliski. Ale to także obraz ciepła subkulturowego ogniska i rzecz o znajdowaniu samego siebie przy wsparciu innych, równie zagubionych osób. Club Kid nie wywraca do góry nogami konwencji kina o inicjacji do dorosłości, ale też nie o to w tym filmie chodzi. Jego siła tkwi gdzie indziej: w świeżej perspektywie i czułości spojrzenia.
Kacper Rydzewski
Polskim dystrybutorem filmu jest Monolith Films.

Club Kid, reż. Jordan Firstman
Mona (świetna Julianne Moore) – cicha, posłuszna, oddana matka i żona – postanawia coś zmienić. Choć jej doświadczenie wokalne jest znikome, a sceniczne – żadne, kobieta zapisuje się na przesłuchania do lokalnego amatorskiego teatru, gdzie wkrótce mają rozpocząć się próby do komediowego musicalu o barwnych mieszkańcach jednej z nowojorskich kamienic. Kiedy w wyniku niespodziewanych okoliczności Mona dostanie rolę, szybko zorientuje się, że aktorstwo, o którym dotychczas nie miała zielonego pojęcia, to ciężki kawałek chleba. Jest jednak gotowa na wiele poświęceń, żeby szlifować umiejętności. Przy czym metody, po jakie sięga, często wprawiają w konsternację – i kolegów z teatru, i wymagającego Jerry'ego (Paul Giamatti), reżysera spektaklu, który zachęcając Monę do eksperymentu z aktorstwem, sam nie mógł spodziewać się, jak bardzo zahukana pani domu weźmie sobie jego rady do serca. Nowy film Jesse'ego Eisenberga (Prawdziwy ból, 15. AFF) jest dokładnie taki, jak wystawiany w nim spektakl – bajeczny i niezwykle zabawny, a przy tym czerpie prawdziwą dziecięcą radość z musicalowego optymizmu i szaleństwa. Jednocześnie w piękny sposób rysuje portret Mony – kobiety, która porzuciła już jedną konwencję życia, ale jeszcze nie zadomowiła się w kolejnej. Moore z wielkim talentem pokazuje etapy ściągania przez jej bohaterkę maski – ale czy przypadkiem pod spodem nie ma tylko następnej?
Aleksander Kmak
Ten tytuł również na polskie ekrany wprowadzi firma dystrybucyjna Monolith Films.

Debiut, reż. Jesse Eisenberg
Lori Butler to zawodowa malarka dorabiająca na boku w nieco mniej szlachetny sposób: specjalizuje się w fałszerstwach. Kontaktuje się z nią pewne rodzeństwo z propozycją intratnego zlecenia: odnalezienia i ukończenia prac ich ojca, Juliana Sklara, przebrzmiałej ikony świata artystycznego. Chodzi o serię portretów, które obrosły niemałą legendą, a dla dzieci artysty, bynajmniej nie zainteresowanych sztuką, mogą być szansą na imponujący zysk. Fałszerka to film intrygujący i świeży, ale dla wszystkich fanów Stevena Soderbergha (Presence, 16. AFF) okaże się też przyjemnie znajomy – kipi charakterystyczną energią i sarkastycznym, ciętym humorem. Choć to komedia, reżyser nie unika poważniejszych ambicji i tematów: konstruuje uważne studium postaci (ze świetnymi głównymi rolami, zwłaszcza wybitną kreacją Iana McKellena), a także zabiera głos w debacie na temat cancel culture, roli artysty we współczesnym świecie, znaczenia ideałów i walki o swoje. Ale nawet te poważniejsze wątki podane są tu w sposób błyskotliwy i pozbawiony pretensji, tak że film, jak zawsze u Soderbergha, okazuje się przede wszystkim fantastyczną rozrywką, a dla reżysera – okazją do zabawy montażem, scenografią (dom zrzędliwego mistrza-malarza potrafi zachwycić!) i słowem.
Jakub Marciniak
Za polską dystrybucję filmu odpowiada Gutek Film.

Fałszerka, reż. Steven Soderbergh
Nowy Jork, połowa lat 70. Sylvester Stallone jest nikomu nieznanym aktorem, który ledwo wiąże koniec z końcem. Pewnego dnia wpada na pomysł i pisze scenariusz o bokserze z ubogiej dzielnicy Filadelfii. Zaczyna dostrzegać w historii nie tylko szansę na sukces, ale także widzi w niej odbicie własnego życia. Problem w tym, że nikt nie wierzy, że to właśnie on powinien zagrać główną rolę. Kuszony wysokimi ofertami producentów, Stallone odrzuca kolejne propozycje i uparcie walczy o prawo do wcielenia się w stworzonego przez siebie bohatera. Ryzykując karierę, pieniądze i przyszłość swojej rodziny, stawia wszystko na jedną kartę. To opowieść o determinacji, odwadze i wierze w siebie. One doprowadzą do powstania filmu, który stanie się światowym fenomenem, zdobędzie 10 nominacji do Oscara i sięgnie po 3 statuetki, na zawsze zapisując się w historii kina. W rolę Stallone'a wciela się Anthony Ippolito, gwiazda serialu The Offer. Partnerują mu nominowany do Oscara Matt Dillon, gwiazda serialu Netflixa AnnaSophia Robb, nominowany do Emmy Tracy Letts oraz nominowany do BAFTA Toby Kebbell. Film Petera Farrelly'ego, zdobywcy Oscara za Green Book, trafi do kin w 50. rocznicę premiery Rocky'ego, a na AFF-ie zobaczycie go w polskiej premierze, dzięki uprzejmości Kino Świat.

Jestem Rocky, reż. Peter Farrelly