Program

American Classics

Drabina Jakubowa, reż. Adrian Lyne

Festiwalowe Route 66. Klasyczne kino ponownie na wielkim ekranie – zestaw kultowych filmów, które budowały potęgę amerykańskiej kinematografii.

W tym roku Route 66 kończy sto lat – wytyczono ją w 1926 roku, a mimo że formalnie zniknęła z mapy w połowie lat 80., wciąż jest najbardziej rozpoznawalną drogą w historii kina i popkultury w ogóle. American Classics działa bliźniaczo: te filmy formalnie zeszły z afisza dekady temu, ale nigdy nie zjechały z kulturowej trasy – stąd cyfrowe rekonstrukcje i miejsce w programie 17. TAURON American Film Festival. Wszystkie filmy z sekcji zobaczycie w odrestaurowanych wersjach 4K.

Monterey Pop D.A. Pennebakera dołącza do sekcji w ramach naszej współpracy z Jazztopadem, festiwalem Narodowego Forum Muzyki. Pokazy wybranych filmów zapowie z kolei Michał Oleszczyk – wykładowca Wydziału „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego i twórca podkastu SpoilerMaster.


Manhunter. Wersja reżyserska, reż. Michael Mann, USA 1986, 122'

Z całego panteonu ekranowych Hannibalów Lecterów ten wymyślony przez Michaela Manna i zagrany przez Briana Coxa jest chyba najmniej ostentacyjny, ale i dzięki temu bardzo charakterystyczny. Zwłaszcza że to właśnie w tym filmie – pięć lat przed występem Anthony'ego Hopkinsa w Milczeniu owiec Jonathana Demme'a – niesławny bohater popkultury po raz pierwszy zyskuje materialną postać. Pozbawiona efekciarstwa i barokowych gestów rola Coxa ma tu głęboki sens, bo Mann bierze na warsztat temat obłędu nieodróżnialnego od normy i przygląda się grozie swojskiej, takiej, która wtapia się w otoczenie. Fakt, że w scenariuszu bohater przyjmuje nazwisko Lecktor, dobrze podsumowuje strategię amerykańskiego twórcy – Mann czerpie z powieściowego pierwowzoru Thomasa Harrisa tyle, ile wypada, ale nie traktuje tekstu Czerwonego smoka jako świętości. Owszem, powtarza historię emerytowanego profilera FBI Willa Grahama, który wikła się w sprawę makabrycznego mordercy zwanego Zębową Wróżką, ale już cała warstwa estetyczna filmu nosi autorską pieczęć najlepszych współpracowników Manna – od precyzyjnie stylizowanych zdjęć Dantego Spinottiego po pulsujący soundtrack The Reds i Michela Rubiniego. Na tym tle konfrontacja Grahama z Zębową Wróżką wypada jak ponura przepowiednia: zrozumieć mordercę znaczy do pewnego stopnia stać się nim samym.

Igor Kierkosz

Manhunter. Wersja reżyserska, reż. Michael Mann

Ghost Dog: Droga samuraja (Ghost Dog: The Way of the Samurai), reż. Jim Jarmusch, USA, Francja, Niemcy, Japonia 1999, 116'

Czy gangster może stosować samurajski kodeks, a zabójca na zlecenie działać wedle zasad honoru? Takie pytanie zadaje sobie Jim Jarmusch (FATHER MOTHER SISTER BROTHER, 16. AFF, Kawa i papierosy, 12. AFF) opowiadający historię płatnego mordercy o pseudonimie Ghost Dog (Forest Whitaker), który chce uregulować dług wdzięczności wobec włoskiego gangstera za to, że tamten dawniej uratował mu życie. Kontaktuje się ze swoim wybawcą... ale przez gołębie pocztowe. Sam w wolnych chwilach medytuje, ćwiczy i zgłębia najwybitniejsze dzieła literatury, w tym osiemnastowieczną księgę Hagakure zawierającą samurajskie credo, które Ghost Dog stara się wprowadzać w życie. Bohater żyje w zgodzie z otaczającym światem, ale wcale nie oznacza to, że zmienił ścieżkę kariery. Przeciwnie, nowa filozofia czyni go najbardziej nieuchwytnym zabójcą w zawodzie. Gdy niespodziewanie wplącze się w mafijne interesy, będzie musiał walczyć nie tylko o swoje życie, ale i o wyznawane zasady.

Ghost Dog: Droga samuraja to przypowieść o obronie własnej niezależności w brutalnym świecie poprowadzona w niespiesznym tempie, w rytmie hip-hopowego beatu od RZA, z nienachalnym humorem i momentami kreskówkową logiką. Jak zawsze u Jarmuscha ani gatunek, ani tonacja nie są tu oczywiste – legendarny reżyser bawi się formami, ale i nie stroni od poważnych pytań.

Michał Kaczoń

Ghost Dog: Droga samuraja, reż. Jim Jarmusch

Drabina Jakubowa (Jacob's Ladder), reż. Adrian Lyne, USA 1990, 113'

Kultowy mariaż kina opowiadającego o traumie i nurtu mind-game films. Zanim na przełomie tysiącleci takie obrazy, jak Szósty zmysł, Fight Club czy Gra wywróciły do góry nogami oczekiwania widzów wobec kinowych spektakli, jeszcze większy wstrząs przyniosła Drabina Jakubowa. Film opowiada o mieszkającym w Nowym Jorku Jacobie Singerze – mężczyźnie, który po doświadczeniu wojny w Wietnamie nie może odnaleźć się w rzeczywistości. Reżyser Adrian Lyne podkreśla skrajną alienację bohatera przejmującą atmosferą, którą buduje za pomocą częstych widoków odrapanych, pokrytych graffiti ścian klaustrofobicznego metra i chłodnego blasku reflektorów oświetlających śmieci walające się po opustoszałych korytarzach. Wszystko po to, by historię psychologicznych zmagań pogubionego weterana upodobnić do sennego koszmaru, wstrząsnąć posadami świata i zamazać granicę między prawdą a urojeniem. Osobliwy charakter filmu sprawił, że dzieło Lyne'a pozostaje ważną inspiracją dla twórców współczesnego paranoicznego horroru: od serii Silent Hill do Czarnego łabędzia.

Maciej Satora

Drabina Jakubowa, reż. Adrian Lyne

Monterey Pop, reż. D.A. Pennebaker, USA 1968, 78'

To będzie jak Sylwester, Boże Narodzenie i Wielkanoc w jednym! – woła do kamery młoda hipiska w pierwszej minucie legendarnego dokumentu D.A. Pennebakera. W czerwcowy weekend 1967 roku na stadionie Monterey w Kalifornii rozpoczęło się „lato miłości”, a wraz z nim – nowa era rock'n'rolla. W ciągu zaledwie trzech dni 27 artystów w geście wolnościowej rewolty zmieniło wyobraźnię całego pokolenia Amerykanów: Janis Joplin doprowadziła publiczność do łez swoją interpretacją bluesowego Ball and Chain, członkowie The Who zdemolowali na scenie własny sprzęt, a Jimi Hendrix łamał prawa fizyki, by pod koniec występu zamienić gitarę w płonący totem. Reżyser uchwycił ten historyczny moment przy wykorzystaniu przenośnych kamer 16 mm oraz innowacyjnego systemu synchronizacji obrazu z dźwiękiem. Monterey Pop to jednak nie tylko immersyjny zapis przełomu w świecie muzyki, lecz także świadectwo liberalizacji obyczajowych norm i narodzin amerykańskiej kontrkultury: jej buntowniczego ducha, ideałów oraz nowych form ekspresji. Lato nigdy nie było tak ciepłe, włosy tak rozwichrzone, a rewolucja – tak namacalna.

Wiktor Szymurski

Monterey Pop, reż. D.A. Pennebaker

 
pozostańmy w kontakcie